Kategorie

Dawno, dawno temu..

Zastanawiałem się jak zacząć i przyszło mi do głowy „dawno, dawno temu…” albo nawet „w zamierzchłych czasach….” które po części oddają jak długo nie blogowałem.
Po zmianie szaty bloga okazało się że znaczna część z zapisanych kiedyś materiałów zdjęciowych się nie wyświetla i przepadła.
To jest jeden z powodów utraty zapału. Drugim na pewno jest fakt że jak to zwykle w życiu bywa wszystko inne jest ważniejsze od hobby i to dwa najważniejsze z powodów dla których tak długo nie było wpisów.
Nie oznacza to też że zupełnie porzuciłem moje hobby bo w tej materii dużo się wydarzyło. Dla przykładu podam że kolekcja modeli urosła między innymi o:
- bandę Krasnoludzkich poszukiwaczy skarbów do Mordheim
- pudło Age of Sigmar
- Armię Protectorate of Menoth do systemu WARMACHINE
- Pudło podstawki do X-Wing
i kilka innych tematów których teraz sobie nie przypominam.

Nie wiem co wpłynęło na to że znowu mam ochotę coś napisać ale nie będę się nad tym zastanawiał bo ważne że teraz mam taką ochotę.

Ciąg dalszy nastąpi…… szybciej niż ostatnio

Mordheim – Middenheim

Właśnie „skonczyłem” (jeszcze zostały do wykończenia podstawki) bohaterów do bandy Middeneheim.
Z podręcznika:
„..Middenheimersi są dużymi, dobrze zbudowanymi ludźmi z wyrobioną reputacją srogich i zaciekłych. Wielu nosi wyprawione skóry wilków, co oznacza, że wojownik zabił wilka gołymi rękami. Ci ponurzy wojownicy mają w pogardzie niebezpieczeństwo. Często idą do walki z gołymi rękami, patrząc się krzywo na tych, którzy zdrowo myśląc zakładają hełmy. Jako, że Middenheimerzy preferują długie włosy i brody brak hełmów pozwala im wyglądać wyjątkowo dziko w momencie szarży na wroga kiedy to za zwyczaj wykonują również głośne okrzyki wojenne”

OiM – Pierwsze starcie

Odwiedził mnie kolega modelarz/wargamingowiec  Andrzej znany na forach jako Unicorn. Wiele wody upłynęło do naszego ostatniego spotkania i dla tego dużo spraw mieliśmy do obgadania. W jeden dzień nie sposób nadrobić takie zaległości, tym bardziej że głównym celem spotkania było rozegranie bitwy w Ogniem i Mieczem.

Plan był prosty.

Unicorn przyjeżdża do mnie i przywozi dwa gotowe podjazdy, podręcznik, znaczniki, rozpiski, kostki, itp.

Ja udostępniam miejsce do gry. (taki zemnie cwaniaczek)

Rozegraliśmy bitwę na poziomie podjazd. Ja wziąłem podjazd RoN, a Andrzej Tatarów.

Jako że to nasza pierwsza partia w OiM musieliśmy krok po kroku posiłkować się podręcznikiem. Po zakończonym „pojedynku” mieliśmy czas na refleksje i z całą stanowczością nie byliśmy rozczarowani. Zasady okazały się intuicyjne i dawały pole do analiz, ciekawe nowinki których wcześniej nie doświadczyłem takie jak punkty rozkazów i licytacja na inicjatywę okazały się fajnym aspektem strategicznym. Dużym plusem jest także niezwykła dynamika pojedynku. Myślę że na razie tyle o OiM bo teraz po pierwszym kontakcie z grą czas na ponowne przeczytanie podręcznika.

Obiecaliśmy sobie że trzeba to koniecznie powtórzyć i to w nieodległym terminie aby nasze doświadczenia nie poszły w niepamięć.

OiM – kick starter

W trakcie trwania wakacji dotarły do mnie wszystkie nagrody za udział w akcji kickstarterowej i inne które przy tej okazji nabyłem. Jako że niemiałem wcześniej okazji o tym napisać to teraz nadrabiam tę zaległość.

Na pierwszy ogień Podręcznik do OiM:

Prosiłem o podręcznik z Polską wersją językową i takowy został mi dostarczony. Jakość wykonania nie pozostawia żadnych wątpliwości że jest to najlepiej wykonany, a do tego  najładniejszy podręcznik jaki kiedykolwiek trzymałem w ręku.  O zawartości napiszę przy innej okazji.

Modele specjalne Wargamera do OiM:

Na razie jestem w stanie ocenić wyłącznie ich rzeźbę, jakość odlewów, zachowanie proporcji i zróżnicowanie póz, ale już na pierwszy rzut oka widać że trzymają wysoki światowy poziom. Rzeźba bardzo dokładna i zdumiewająca jest ilość szczegółów na niektórych modelach. Wszystkie modele są wykonanie z dobrym zachowaniem proporcji typowym raczej dla modeli w skali 1/72 a nie 15mm za co należy się pochwała dla rzeźbiarzy. Pozy zróżnicowane choć niektóre wydają się być trochę „płaskie”. Wszystkie modele doskonale oddają charakter poszczególnych armii. Jeśli miałbym wyróżnić jakieś z modeli to najbardziej przypadły mi do gustu, ranny husarz i Szwelik-Mirza z branką na koniu. Bardzo oryginalne modele.

Podjazd Czata Gosiewskiego:

Kartonowe pudełko prezentuje się zachęcająco z kolorową ilustracją przedstawiającą pomalowany podjazd która może służyć za wzór do malowania. Zaskoczyła mnie dosyć duża waga zestawu. Wewnątrz znajdziemy dwa mniejsze pudełka wykonane ze sztywnego kartonu. Każdy zawiera woreczki strunowe z modelami. Poszczególne typy wojska są spakowane w oddzielnych woreczkach co ułatwia identyfikacje. Ponadto w środku można znaleźć komplet potrzebnych podstawek, włóczni/kopi i sztandarów.

Ponadto dostałem gadżety takie jak katalog modeli, plakat czy wykonany z żywicy element terenu.

Tym oto sposobem wzrosła moja kolekcja modeli do malowania, których wystarczy mi do emerytury.

Po wakacjach

Witam po wakacyjnej przerwie. Łezka się w oku kręci jak pomyślę że urlop mamy już za sobą. Odwiedziliśmy kilka miejsc w Polsce w których wcześniej nie byliśmy. Przede wszystkim Karpacz gdzie spędziliśmy większość urlopu. W tym miejscu muszę pochwalić naszą córeczkę która dzielnie wraz z nami przebyła drogę z Kopy na Śnieżkę.

Byliśmy również w niezwykle uroczej Świątyni Wang zbudowanej ma przełomie XII i XIII w. w południowej Norwegii. Kościółek został zbudowany przez Wikingów przy pomocy ich tradycyjnych technik ciesielskich i do budowy nie użyto gwoździ.

W Karpaczu jest miasteczko Western City i przeżyliśmy w nim przygody rodem z dzikiego zachodu takie jak przejażdżka kolejką poszukiwaczy skarbów, napad na bank, czy jazda konna w towarzystwie prawdziwego kowboja.

Odwiedziliśmy również zamek Książ, który swoją wielkością, rozmachem i architekturą pozytywnie nas zaskoczył. Niestety burzliwe dzieje naszego kraju odcisnęły piętno także na tak jak ten unikalnym obiekcie bo praktycznie całkowicie został pozbawiony wszelkich mebli, dzieł sztuki i wyposażenia.

We wsi Zaborów województwo Dolno Śląskie przez przypadek podczas spaceru natknęliśmy się na ruiny pałacu z przełomu XVIII – XIXw. . Pałac okazały i choć prawie całkiem zniszczony to jednak z tego co zostało nadal widać jaki był piękny.

Kilka dni spędziliśmy w Poznaniu gdzie trafiliśmy na odbywający się tam jarmark. Poznań to z jednej strony duże nowoczesne miasto w którym na każdym kroku widać rozwój, a z drugiej strony jest miastem z bogatą historią, pięknymi zabytkami i mnóstwem zieleni. Wartym polecenia miejscem poza starówką w Poznaniu jest Malta. Znajdują się tu  Tory regatowe, piękne kompleksy Term Maltańskich, i wiele innych.

Jednak nie tylko uroki naszego kraju było dane mi zobaczyć. Na jeden dzień wyjechałem do Drezna, gdzie zwiedzałem jego część zabytkową. Znaczną część powierzchni starego miasta zajmuje późnobarokowy zespół architektoniczny Zwinger. To doskonałe miejsce dla każdego kto chociaż trochę lubi sztukę i naukę. Znajduje się tu Galeria Starych Mistrzów w której można zobaczyć obrazy Rafaela, Rubensa, Rembranta, Durera, Canaletta i innych. Poza galerią w kompleksie znajduje się muzeum porcelany. Do niedawna znajdowało się tu muzeum uzbrojenia na które tak bardzo liczyłem jednak w jego miejsce otwarto muzeum nauki. Okazało się to miłym zaskoczeniem bo dysponują naprawdę unikatowym zbiorem zegarów, przyrządów pomiarowych, globusów, teleskopów i całej masy innych różnych urządzeń i przyrządów których nie sposób wymienić. Niedaleko Zwingera stoi kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy w którym byłem na koncercie organowym. Drezno to prawdziwy ośrodek kultury i polecam gorąco.

Oczywiście to tylko część z naszych tegorocznych wakacyjnych przygód. Teraz czas zabrać się do tworzenia i malowania. Pozdrawiam.

Spóźnone otwarcie

Maj minął przez nas prawie niezauważony a to za sprawą remontu kuchni na który się z żoną porwaliśmy. Teraz to remont właściwie dobiega końca jednak nadal jest kilka drobnych straw które trzeba dokończyć. Mimo to udało mi się wreszcie wyrwać i otworzyć jakże spóźniony w tym roku sezon strzelecki. Zazwyczaj na strzelania wybieram się już w kwietniu, jednak z przyczyn o których wspomniałem na wstępie okazało się to niemożliwe.

Strzelam z Węgierskiego łuku refleksyjnego do strzelania konnego. Jego siła naciągu to 40Ib (~18 kg). W tym roku chcę trenować techniki strzelania z wykorzystaniem zekiera. Podobnych do mojego łuku używali polscy jeźdźcy nazywani kozakami oraz ciężej uzbrojeni pancerni. Strzelało się doskonale (nie mówię tu o wynikach do były mierne) a moją wyobraźnie pobudzał dodatkowo fakt oczekiwania na podręcznik i podjazd Gosiewskiego do systemu Ogniem i Mieczem.

 

Ogniem i Mieczem

Kampania promocyjna gry „Ogniem i Mieczem” na Kickstarterze właśnie się zakończyła. Wynik imponujący. W przeciągu miesiąca zebrano 82,384$ z zaplanowanych 5,000$. Wsparcia udzieliło 437 osób. Gratuluję organizatorom udanego kickstartu. Na koniec muszę przyznać że ta kampania była na tyle skuteczna że pomimo moich wewnętrznych oporów przed angażowaniem się w kolejne projekty wargamingowe, wsparłem projekt  OiM i od teraz na moim blogu będą pojawiały się wpisy modelarskie, strategiczne i historyczne związane z tą epoką i grą.

SKAWENI – 3 odział „Szturmowcy”

Na zdjęciach poniżej widoczny oddział skawenów w całości złożony z modeli które wchodziły w skład Wyspa Krwi. Na potrzeby tego oddziału wybrałem szczurki najsilniej opancerzone i wszystkie uzbroiłem we włócznie. Chodziło o to by mogły z braku właściwych modeli udawać oddział Szturmowców. Z tego też powodu ich kolorystyka odbiega od poprzednich dwóch oddziałów gdzie było to połączenie białego i czerwonego. Szturmowcy powinni mieć czerwone zbroje jednak nie podoba mi się taki design więc czerwień zdobi tylko ich szaty i tarcze natomiast zbroje i wszelkie „metaliki” są mocno zardzewiałe i właśnie ten rudy ma imitować tę czerwień. Oczywiście czerwone też będą mieli oczy ale nie zdążyłem a podstawki to zrobię wszystkim oddziałom naraz.

Na barykady (cz.2)

Ukończyłem elementy barykad do Mordheim. Prezentują się całkiem ładnie i na pewno ładniej niż na zdjęciach. Nawiasem mówiąc cały czas mam problem z ładnym zaprezentowaniem swoich prac. Muszę trochę przysiąść nad tym tematem.

Dom_Mordheim_12, 13, 14

Cześć.

Pogoda za oknem nas nie rozpieszcza i chętnie spędzamy czas w domu. Na dodatek nasza córcia jest chora więc wszelkie spacery trzeba sobie na razie wybić z głowy. Taka sytuacja sprzyja majsterkowaniu i dziś mogę zaprezentować odświeżone ruiny do Modrheim. Całość przemalowałem i dodałem trochę kontrastującej zieleni. Wyszło lepiej niż na zdjęciach. Ponadto zrobiłem z glinki trochę elementów wyposażenia tarcze na ściany, regały i szafy które teraz maluję. Całość dekoracji na koniec zakurzę aby się dobrze komponowały.